PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Północna data dodania: 2009-09-06      
autor: kopernik18

Wakacje z plecakiem (i jedną walizką) na Barbadosie

ocena: 4.00przeczytano 262 razy


Trudno było tam wejść do morza, bo przy brzegu fale zagarniały kamienie i trochę nas poobijały. Ale moja dzielna żonka przedarła się przez zastępy groźnych fal i mimo wszystko zakosztowała kąpieli.W niedzielę rano wybraliśmy się na poszukiwanie kolejnej Sali na Lodge Road. Nie sądziliśmy, że będzie to tak daleko i to pod górę! Szliśmy aż 45 minut, prawdę mówiąc byliśmy nieźle zmęczeni. Udało mi się dostrzec, który autobus tędy jeździ i na wtorek mieliśmy już inny plan dotarcia na zebranie. Poznaliśmy tam sympatyczną rodzinkę braci. Prawdziwą furorę w oczach małej Dahli zrobiła wedlowska czekolada. Były tu siostry, które poznaliśmy w Rendezvous i z wdzięcznością przyjęliśmy ich propozycję odwiezienia nas do hotelu. Tego popołudnia postanowiliśmy wypróbować jacuzzi, leżaki na podeście i basen. Bardzo miło czytało się na tej tropikalnej wyspie doświadczenia z rocznika o braciach z innych pełnych palm wysp na archipelagu Samoa. Nareszcie przyszła pora na wycieczkę na najpiękniejsze plaże wyspy na jej południowo wschodni kraniec. Akurat trafił nam się autobus prywatnego przewoźnika. Zgodnie z opisami jakie znalazłem zaatakowała nas tam lokalna muzyka o natężeniu chyba ze stu decybeli. Nie było słychać własnych myśli i tak przez 40 minut. Niektórzy jednak spokojnie słuchali swojego odtwarzacza. W końcu wysiedliśmy i jaka błoga cisza ... Mając najlepszą mapę w postaci wydruków z Gogle Earth ruszyliśmy polnymi ścieżkami docierając na wschodni kraniec plaży Long Bay. Pierwsze podejście było nieudane i utknęliśmy w jakichś krzakach. Dopiero za drugim razem pewna Pani pokazała nam zejście po schodkach na dół. Ale cóż to było za otoczenie! Bardzo wysokie pojedyncze palmy kokosowe, wąski pasek plaży, fale rozbijające się o rafy i na krańcach plaży wysokie skały. Do tego błękitne, prawie bezchmurne niebo i obrazek jak z folderów a nawet jeszcze lepszy! Kolejna plaża, Harrismith, jeszcze piękniejsza! Tym razem moja żonka uparcie szukała zejścia i w końcu je znalazła. Tu fale rozbijały się o rafę jeszcze silniej wzbudzając ogromne fontanny wody. Nie było tu nikogo, więc z łatwością odnalazłem na ziemi kokosy i ostry kawałek skały. Udało mi się rozłupać zewnętrzną skorupę ale za bardzo uderzałem go z dołu i wylało mi się mleczko. Drugiego obrobiłem już lepiej. Trzeba go rozrywać od nasady. Nie łatwa to praca, ale wkrótce miałem w ręku znany nam ze sklepu brązowy owoc kokosa, w sumie to można by go uznać za ogromną pestkę wypełniona mleczkiem. Przyjemnie chlupotało już wcześniej, więc ostrożnie zacząłem rozbijać drewnianą skorupę o głaz. Jedno uderzenie, jeszcze jedno i jest! Tak, leje się mleczko, ale już wprost do spragnionego gardełka (dla Agusi też starczyło). Po tej przygodzie na bezludnej plaży ruszamy do Bottom Bay. Tam zastajemy szeroką, dużą plażę. Wysokie palmy rzucają fantastyczne cienie na piasek. Tutaj też bardzo obficie pieni się woda. Tak jest mielona na rafach, że można dosłownie zobaczyć, co to znaczy morska piana. Mamy ją pod nogami na piasku. Żal, że musimy już wracać, ale czeka nas jeszcze droga w upalnym słońcu na autobus. Po drodze spotykamy znajome zwierzęta ale w ciekawych okolicznościach. Na przykład krowę w kaktusach, czy owce bez wełny (nie dlatego, że je ostrzygli ale dlatego, że tu nie noszą tego ubranka). Wracając, kierowca autobusu zatrzymuje się koło swojego domu a jego pomocnik odbiera od żony podwieczorek, fajnie. Po powrocie do hotelu Agusia nie ma już sił więc sam wyruszam, jak się okazuje na ostatni zachód słońca. Już drugi raz na tej wyspie udaje mi się zobaczyć jak słońce dotyka niczym niezasłoniętego horyzontu i zanurza się w wody oceanu. Ostatnie promienie w końcu są zielone. Tak trudno to ujrzeć w tropikach, bo słońce bardzo szybko chowa się po horyzont.

strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


2. 2010-02-12 19:41:59
kopernik18
Drogi gościu, dzięki Twojemu wpisowi nasi czytelnicy wiedzą już nieco więcej :-) Chociaż, przykro się go czyta...


1. 2009-09-28 20:19:21
gość:
beznadziejny opis! Byłam na barbados i Wasz opis bardziej zniechęca niż zachęca. brak składu i ładu. A gdzie informacja o pływających zółwiach w fosie w Bridgetown, które miszkańcy karmią jak kaczki, gdzie informacje o przepysznej latającej rybie, albo to ze wyspa ma 22X33 km. Gdzie info o tym ze to kolonia Angielska i mimo to "bejdżanie" kochają Królową, albo to ze niepodległośc uzyskali dopiero w 66 roku...


  Mapapowiększ 

  Barbados

Informacje o kraju: Barbados
Flaga - Barbados



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki