| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Ameryka Północna |
data dodania: 2009-09-06
|
|
autor: kopernik18 |
Wakacje z plecakiem (i jedną walizką) na Barbadosie |
|
| ocena: 4.00 | przeczytano 262 razy |
Big Ben i Parlament Postanowiliśmy w końcu przejechać się największa karuzelą London Eye. W wagonikach było bardzo ciepło, więc mogliśmy znów paradować w krótkich rękawkach. Wsiada się i wysiada w biegu, ale obrót jest tak powolny, że nie ma z tym problemu. Z góry rozpoznawaliśmy znane nam miejsca. Ładnie było widać cały parlament i cień koła na Tamizie. Potem przysiedliśmy chwilę na ławce obserwując zwinnego żonglera, który wspaniale bawił się ze szkolną wycieczką. Naszym celem był Trafalgar Square. Tam była kolejna kamerka i pozowaliśmy znów naszym niezawodnym przyjaciołom. Agusia zapragnęła odwiedzić pobliską National Gallery, więc znów wędrowaliśmy przez wielkie sale poszukując znanych nam obrazów. Ostatnio szczególnie podobało nam się mistrzowskie oddanie sytuacji na dziełach: Eksperyment z pompą i Egzekucja Lady Grey. Wspaniale będzie poznać mistrzów pędzla i znów cieszyć się ich kunsztem w przyszłości, jeżeli będzie to wolą Jehowy Boga. Do dworca autobusowego czekał nas jeszcze spacer przez ogrody w pobliżu Pałacu Buckingham. Pełno tam było żonkili i zakwitniętych drzew, normalnie wiosna! Ludzie na leżaczkach i wprost na trawie rozkoszowali się cieplutkim popołudniem. Jadąc na Stansted trochę zdrzemnęliśmy się w autobusie. Dużo czasu zajęła nam kontrola naszych bagaży podręcznych. Dlaczego? Wszystko przez tony piasku w butelkach. Te podejrzane pakunki musiały być wyjęte i szczegółowo przeskanowane. Mieliśmy tez kilka puszek, ale również ich zawartość była tajemnicą dla oczu pierwszego skanera. W końcu wsiedliśmy do ciężarówki Ryanair i wznieśliśmy się ponad londyńskie niebo, które się zachmurzyło. Wysoko nad ziemią pożegnaliśmy ostatnie zorze dnia. W Polsce, gdy zeszliśmy poniżej poziomu chmur, okazało się, że na ziemi leży śnieg! Gdy wysiedliśmy powitała nas śnieżyca. Jak to dobrze, że nasz brat Romek przyjechał po na samochodem. Szybciutko więc byliśmy w ciepłym domku dzieląc się z rodzicami pierwszymi wrażeniami z podróży. Bardzo jesteśmy wdzięczni naszemu Ojcu Niebiańskiemu, że już teraz możemy podziwiać tyle wspaniałości na jego pięknej Ziemi.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
| | 2. | 2010-02-12 19:41:59 | kopernik18
| Drogi gościu, dzięki Twojemu wpisowi nasi czytelnicy wiedzą już nieco więcej :-)
Chociaż, przykro się go czyta...
|
| | 1. | 2009-09-28 20:19:21 | gość:
| beznadziejny opis! Byłam na barbados i Wasz opis bardziej zniechęca niż zachęca. brak składu i ładu. A gdzie informacja o pływających zółwiach w fosie w Bridgetown, które miszkańcy karmią jak kaczki, gdzie informacje o przepysznej latającej rybie, albo to ze wyspa ma 22X33 km. Gdzie info o tym ze to kolonia Angielska i mimo to "bejdżanie" kochają Królową, albo to ze niepodległośc uzyskali dopiero w 66 roku...
|
|
|
|