PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2009-09-12      
autor: ma:czucha,

Indie w moich oczach

ocena: 3.70przeczytano 211 razy


INDIE, 10.10-10.11. 2008
Mumbaj - Puna – Goa – Hampi – Chennai - Mysore – Kochin – Mysore – Mumbaj


bollywood superstar

Dotarłam do Indii, bagaż też, mam się dobrze, Bombaj chyba też. Pierwszy dzień okazał się od razu dniem spełniania marzeń. Moja wielka miłość do kina z bollywood okazała się ODWZAJEMNIONA! Czy potrzeba kobiecie czegoś więcej do szczęścia niż spełniona miłość? Kto by się przejmował, tym, że to jednorazowe uniesienie i po JEDNYM dniu trzeba będzie się rozstać! Czasem warto przeżyć krótki, intensywny romans niż długie i nudne małżeństwo. Nasze drogi się rozejdą, ale przyjemne wspomnienie pozostanie do końca życia.

Gdy tylko dotarliśmy do centrum miasta, niemal od razu znaleźliśmy tanią noclegownię i jeszcze nie zdążyliśmy zająć pokoi a juz zaczepił nas producent filmowy (tak miał napisane na wizytówce, ale podejrzewam ze to był asystent asystenta do spraw statystów ze specjalizacja wyłapywanie białych turystów na ulicy) z pytaniem o to czy chcemy zagrać w filmie. Ja bym nie chciała?? W filmie Bollywood!! W Bombaju – najgłówniejszym z głównych centrum Bollywood? Bez najmniejszej chwili zawahania się zgodziłam. Zgodziłabym się nawet gdybym musiała dopłacić.

Jeśli ktoś chciałby zobaczyć film, w którym „grałam” niestety będzie musiał radzić sobie sam. Oglądając jeden film za drugim będzie musiał mnie wypatrywać w gronie statystów. A że filmów powstających w samym Bombaju mało nie jest – może spędzić kilka długich miesięcy nad tym zajęciem. Niestety mimo szczerych chęci i natrętnych pytań NIKT nie był w stanie powiedzieć, jaki jest tytuł filmu, ani o czym jest. Zaczęliśmy podejrzewać ze poza samym reżyserem nikt tego nie wie. Występują seryjnie w kilku produkcjach i nikt się nie zastanawia w czym aktualnie gra. Lub też inna przypuszczalna wersja: kręcą kilka różnych scen, montują a potem patrzą, co z tego wyjdzie i nadają tytuł filmowi.



mniszką nie zostanę

Puna – OSHO - Międzynarodowe centrum medytacji. Do Puny przyjechaliśmy rano. Zanim wpuścili nas do ośrodka, prześwietlili nas na wzór służb specjalnych. Kilkakrotnie sprawdzali paszporty, rejestrowali, wypisywali miliony dokumentów, testowali na HIV. Ufff na szczęście nie mam! To chyba jedyna pozytywna wieść z tego miejsca. Przytulanie się do obcych ludzi, uduchowienie, medytacja, taniec prowadzący do oświecenia i te wszędobylskie uśmiechy. Jakby mało było nawiedzenia – wszyscy chodzą w szatach tego samego MARONOWEGO koloru. Nie waż się nazwać go bordowym. Raz jednen jedyny ubrałam się i odtąd wiem, że już nigdy nie ubiorę niczego, co choćby przez chwilę mogło leżeć kolo koloru MARONOWEGO. Co ja tu robie? Bardzo się mi to miejsce nie podoba. Na szczęście na siłę tu nie trzymają. Chociaż miałam dziś pewne problemy żeby się wydostać, ponieważ zabrali mi przepustkę. A bez niej ani rusz - ani wyjść ani wejść. Ze łzami w oczach stanowczo zażądałam jej zwrotu i ostatecznie udało mi się uciec.

Postanowiłam zostawić moich współtowarzyszy podróży i sama ruszam na Goa.






strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Indie

Informacje o kraju: Indie
Flaga - Indie








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms