| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja |
data dodania: 2009-09-12
|
|
autor: ma:czucha, |
Indie w moich oczach |
|
| ocena: 4.27 | przeczytano 165 razy |
white as a chicken
“white as a chicken” - tak właśnie nazywają mnie tu miejscowi. Gdy tak po sobie patrzę wydaje mi się ze jestem opalona, nawet dość mocno. No, ale jak to w Indiach - wszystko jest względne.
Gdy dotarłam po całonocnej podróży (pierwszy raz zupełnie sama) na Goa, pierwsze wrażenie: TO JEST TO GOA!? TEN ROZREKLAMOWANY RAJ NA ZIEMI? A może ktoś się pomylił i nie przywiózł mnie na Goa? Jeśli nie Goa to co? Pustkowie, a jedyne, co mogę dostrzec w blasku jednej lampy to śmieci i stare baraki. To świadczy o tym, że to nadal Indie, ale gdzie jest moje cudowne Goa, na którym miałam odpocząć i nabrać pewności siebie przez ruszeniem w głąb kraju? I jeszcze te krowy, które całym stadem chcą mnie na pewno zaatakować. Mnie jedyną, do tego białą – dobrze widocznaą pod latarnią, przestraszoną zachodnią turystkę! Ale krowy specjalnie nie przejęły się moim istnieniem. Nawet nie musiałabym się w pośpiechu wspinać razem z plecakami na okoliczny murek. I tak by mnie nie zauważyły.
Potem okazało się ze to jednak Goa – i że jest nawet ładnie! Gdy zaczęło świtać baraki przekształciły się w restauracje, bary i sklepiki. I już nie były takie obskurne.
Widoki trochę jak z reklamy Bounty. Gdyby nie było tak gorąco jak jest to bym sobie zazdrościła ze tu jestem.
Upal - 50 stopni lub więcej, piasek na plaży tak gorący ze nie ma możliwości spacerowania po nim. Aż dziw że tu ludzie żyją i maja się dobrze. Podejrzewam, że tubylcy mogą się tak samo zastanawiać, jak my wytrzymujemy w temperaturze minus 20 stopni. Momentami tęsknię do naszego polskiego zimnego lata.
Póki co nie ma komarów, a w pokoju nie widziałam jeszcze karalucha a karaluchów zawsze skrzętnie szukam w każdym pokoju, w którym mieszkam. Na razie widziałam tylko jednego, w Bombaju, ale miał najwyżej 2 mm więc się nie liczy. Liczą się dopiero takie, które mogą uchodzić za niewielkie zwierzątka domowe. Co prawda w łazience są jakieś dwa czarne robale z mnóstwem nóżek, ale się w ogóle nie ruszają. Od wczoraj są w tym samym miejscu wiec może nie żyją, uffff.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|