PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2009-09-12      
autor: kopernik18

Całkowite zaćmienie słońca w Turcji

ocena: 3.00przeczytano 72 razy


Miejsce idealnie trafione. Co prawda są tu dwa samochody, ale tamci wybrali okoliczne wzgórze. My schodzimy prędziutko do pobliskiej kotlinki. Z każdej strony otacza nas niewielkie wzniesienie, idealne miejsce. Brakuje trochę liściastych drzew na ciekawe kształty cieni. Słychać jednak jeszcze śpiewające ptaki. Rozkładam statyw i montuję na nim kamerę. Potrzebny mi jeszcze jeden statyw na aparat. Budujemy więc niewielki kopiec z kamieni. Mama twierdzi, że się zawali ale ja polegam na swoich umiejętnościach konstrukcyjnych. Stoi. Patrzymy przez okulary spawalnicze na słońce. Nie ma już większej części! Gdzie jest lornetka? Jest ale tylko malutka. Czyżbyśmy dużą zostawili w hotelu? Agusia biegnie do samochodu, nie ma jej! No cóż musi nam wystarczyć ta. Rozkładamy dużą tekturę (zdobytą jeszcze w Plusie w Polsce) i rzutujemy obraz słońca. Pierwsze zdjęcie. 13:40, zaćmienie jest w fazie całkowitej właśnie na wybrzeżu Egipskim nad morzem Śródziemnym. Zaczyna się robić nieco ciemniej. Daje się odczuć niewielki spadek temperatury i robi się jakby ciszej. Mam problemy z kamerą i uruchomię ja dopiero w trakcie fazy całkowitej. Agusia robi kolejne zdjęcie, jest już tylko niewielki rogalik. Księżyc nieubłaganie odcina ostatnie promienie słońca. Wystarcza jednak niewielki rąbek słońca aby nadal było oślepiająco jasne. Chwytam lornetkę. Ostatnie promienie nikną w przepięknym diamencie znikającego światła, jeszcze tylko kilka perełek światła przenikających przez nierówności powierzchni księżyca i koniec. Nie ma słońca. Jest ciemno. Natychmiast pojawiły się planety i kilka gwiazd. To zdumiewające, że ciemność nastała tak gwałtownie! Przyroda umilkła, ale nie my! Gorączkowo uwijam się między lornetką, kamerą a aparatem. Nie czuję spadku temperatury jestem zbyt zaaferowany utrwalaniem tej chwili. Jest ciemniej niż 7 lat temu. Cień księżyca jest szerszy ale przede wszystkim jesteśmy odcięci od jasnego pasa dookoła nas nisko nad horyzontem. Mamy wrażenie, że ściemniało całe niebo. Nad drzewami bardzo jasno świeci Wenus, ten obraz utkwi mi najbardziej. I oczywiście słońce, którego nie ma. Jest tylko korona słoneczna, nie tak duża jak kiedyś, ale bardzo ładna. Nie czuć żadnego ruchu, nic się nie zmienia. Przystaję na chwilę. Wszystko jakby zastygło w bezruchu. Zupełny spokój. No niezupełnie, bo ja wracam do kamery, którą udaje mi się szczęśliwie uruchomić i nagrywam piękną tarczę księżyca w koronie. Nagle słyszę łomot. To zawalił się nasz kamienny statyw. Agusia robi kolejne zdjęcie i krzyczy Maruś - promyk, Maruś - promyk. Widzę to, ostatnie sekundy patrzałem w słońce. Nagle pikanie alarmu w zegarku. To już 13:59, 10 sekund po zaćmieniu. Natychmiast robi się widno. Jeszcze jedno zdjęcie i panorama okolicy która jest już kolorowa. I nagle uświadomiliśmy sobie, że tego wspaniałego zaćmienia już nie ma i nie da się go powtórzyć. Co za strata! A chciałoby się jeszcze ... Agusia się wzruszyła, to było takie niespodziewanie piękne. Każdy kto widział zaćmienie zgodzi się z tym, że nie da się go opisać i sfotografować tak aby, ktoś mógł sobie to w pełni wyobrazić nie mówiąc już o odczuciu całym sobą tego zjawiska. To po prostu trzeba przeżyć. Powoli dochodzimy do siebie. Nie trzeba się już spieszyć, ochłaniamy. Wysyłamy SMS-a do Szymona, który jest w Kazachstanie i wciąż oczekuje na zaćmienie. U niego będzie ono dopiero za 40 minut. Wykorzystujemy wziętą z domu tarkę do zrobienia ciekawych cieni słońca i budujemy naprędce osłonę na lornetkę, przyczepioną teraz do statywu aby wykonać jeszcze kilka zdjęć na tekturce, którą moja żonka zamienia w dzieło artystyczne. Nagrywamy swoje wrażenia na gorąco i robimy kanapki. Spokojnie rozkoszujemy się odzyskanym słonecznym popołudniem i śpiewem ptaków, które ocknęły się z tej najkrótszej w ich życiu nocy. Otrzymujemy informację od Szymona. Udało mu się zobaczyć fazę całkowitą spomiędzy rzadkich chmur. Wcześniej miał opady śniegu! Super. Jest już prawie 15:00, cień księżyca opuszcza powierzchnię ziemi nad terytorium Mongolii. Dzięki niech będą Jehowie za tak cudowne zjawisko!
Ruszamy w drogę. Chciałem zjechać na dół zanim te tabuny autobusów odetną nas ponownie w obłokach kurzu od światła słonecznego. Zatrzymujemy się na chwilkę przy pięknych drzewkach pomarańczowych. Życzliwa gospodyni zrywa nam kilka świeżych pomarańczy i klika cytryn. Dojeżdżamy na koniec do wodospadów koło Manavgat. Brodzimy w zimnej wodzie na pomostach, gdzie rzeka przelewa się przez nie jak gdyby nigdy nic. Klika ujęć i odpoczynek umilany świeżymi pomarańczami.
Wracając do hotelu przypominamy sobie gdzie będzie następne zaćmienie, wszyscy chcieliby znowu je zobaczyć. Jak to dobrze, że Jehowa zamierza umożliwić ludziom życie wieczne na naszej planecie. Jeszcze tyle razy będzie mozna podziwiać to fascynujące zjawisko. To do zobaczenia na zaćmieniu (DV)



strona: 1 | 2

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Turcja

Informacje o kraju: Turcja
Flaga - Turcja



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki