PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2009-09-15      
autor: kopernik18

Norwegia za kołem polarnym

ocena: 3.60przeczytano 257 razy


Norwegia za kołem polarnym. Tromso, spacer po górach, noc polarna, rejs statkiem (Hurtigruten) Przylądek Pólnocny (Nordkapp) Ptasie Safari Podróż samochodem na Lofoty i z powrotem. Zaćmenie słońca. Wizyta na Sali Królestwa. Ciekawe spotkanie w sklepie. Ogród botaniczny.

Norwegia za kołem polarnym

Nareszcie udało nam się pojechać do Norwegii! Myślałem o tym kraju już od wielu lat. Chciałem tam pojechać samochodem, ale pojazd się starzeje i szkoda było go tak daleko ciągnąć, został więc samolot, najtaniej było z Gdańska. Agusia nie lubi zimna, jednak udało mi się wynegocjować wyjazd na 5 dni. Po kilku miesiącach od rezerwacji przyszedł nam SMS po norwesku. Ciekawy język, ale niewiele z niego rozumiałem, domyśliłem się tylko jednego słowa związanego z anulowaniem jakiegoś lotu. Po sprawdzeniu okazało się, że nasz powrotny samolot został odwołany i mamy przylecieć późniejszym. Nie było nam to na rękę, bo musielibyśmy wracać nocnym pociągiem z Gdańska do domu. Zadzwoniłem więc do biura reklamacji linii SAS i bardzo miłyPan zmienił nam przylot na wcześniejszy i to do Warszawy! Co więcej zgodził się przesunąć nam termin wylotu na 3 dni wcześniej (które wynegocjowałem jeszcze z żonką ;-)) i to też z Warszawy, nie musieliśmy się więc po nocach tłuc na Pomorze pociągiem tylko raz dwa samochodzikiem do stolicy. Nasza wyprawa zatem miała trwać 9 dni i 8 nocy, ale ku mojemu zdumieniu trwała 17 dni i ani jednej nocy! Nie sądziłem, że będzie aż tak trudno się tam wyspać, więc po powrocie i jednym dniu spędzonym w pracy wziąłem sobie od razu dzień wolnego na odsypianie :-). Lot do Tromso był z przesiadką w Oslo. Po drodze widzieliśmy ujście Wisły i półwysep Hel. Oslo przywitało nas wręcz upalną pogodą, no i gdzie to zimno w Norwegii? Dalej widzieliśmy już trochę zimna w postaci zalegającego śniegu w górach. Zobaczyliśmy też fiordy i pasmo Lofotów. Sporo odczuwalnego zimna było już w Tromso, od razu przydała się kurtka i nie wiele myśląc wzięliśmy taksówkę do naszego hostelu AMI. Pogoda była prawie bezchmurna, więc postanowiliśmy wykorzystać ten wieczór na wyprawę kolejką na pobliską górę. Wsiedliśmy do miejskiego autobusu oczekując dość dużej, ale nie ogromnej ceny za przejazd. Tymczasem po wydrukowaniu biletu kierowca zażądał od nas w przeliczeniu około 90 zł za przejazd trwający 8 minut... Co było robić zapłaciliśmy i pojechaliśmy :-(. Obiecaliśmy sobie od tej pory już chodzić na piechotę po mieście. Następnego dnia okazało się, że to był promocyjny bilet wraz z ceną wjazdu kolejką na górę, a my kupiliśmy na wjazd kolejne bilety. Napisałem więc do biura obsługi klienta i ku mojemu zdziwieniu bez problemu zaproponowano mi zwrot nadpłaconej ceny po okazaniu wszystkich biletów. Normalnie szok! Tymczasem z góry widoki na Tromso były fantastyczne. Słońce było już nisko, ale wcale nie zbliżało się za bardzo do horyzontu. To miało być nasze pierwsze spotkanie z prawie polarnym dniem.Poszliśmy wydeptaną ścieżką wzdłuż zbocza. Otwierały się nam coraz piękniejsze widoki na pobliskie fiordy i góry. Po drodze spotkaliśmy kilka źródełek i mnóstwo pięknych kwiatuszków. Mijały wieczorne godziny 20, 21, 22 a tu wcale się nie ściemniało... Co jest grane? To słońce na prawdę inaczej się tu zachowuje niż u nas. Postanowiliśmy wspiąć się na główne zbocze. Stamtąd podszedłem jeszcze kilkadziesiąt metrów na najwyższy wierzchołek i mogłem zobaczyć pełnąPanoramę gór dookoła, w tym ośnieżone Alpy Norweskie zwane Lyngsalpen. Po drodze spotkałem jakiegoś nieustraszonego ptaszka. Zrobiłem mu zdjęcie i obszedłem dookoła. Pora była wracać na ostatni zjazd kolejki o 1 nad ranem. W końcu słońce zaczęło zachodzić i schowało się pod horyzont za kwadrans północ. Ale wcale nie zaczęło się robić ciemno, może lekki zmierzch. Nic dziwnego, przecież ta gwiazda (bo innych nie było widać) pojawi się znów nad horyzontem za dwie godziny! Na niebie był tylko Księżyc, który tej dnio-nocy nie zaszedł. Co ciekawe zimą nawet księżyc w pełni nie jest w stanie przyćmić blasku zorzy polarnej a obydwa te światła i mnóstwo śniegu sprawiają, że noc polarna wcale nie jest taka mroczna. Bardzo chcielibyśmy to kiedyś zobaczyć.Ostatni zjazd na dół i jakaś miejscowa para zaproponowała nam podwiezienie do hotelu. Nie chcieli niestety nic do przeczytania na temat bliskiego już raju, gdzie ludzie przez całą wieczność będą mogli podziwiać te cuda stworzenia. Okazuje się, że tutaj większość to ludzie niewierzący. Jaka szkoda. Tej nocy w ogóle nie mogłem zasnąć. Rano około 10-tej zjedliśmy śniadanie i powoli wytoczyliśmy się na miasto. Posiedzieliśmy trochę na ławeczce w centrum a potem poleżeliśmy na innych ławeczkach w porcie. Ławki okazały się prawdziwym przyjacielem na niedobór snu w różnych miejscach, które potem odwiedziliśmy ;-). Bardzo punktualnie przypłynął ogromny pasażerski statek, na który czekaliśmy. To tzw. Hurtigruta, szybka trasa łącząca Bergen i Kirkenes. Pływa tu kilkanaście statków w tę i z powrotem zapewniając cały rok regularne połączenia z odległymi portami. Nasz statek nazywał się Nordnorge. Ma siedem pokładów i windę. Jest długi na 123 metry. Może przewieść około 700 pasażerów. Większość z nich wysiadła, aby udać się na wycieczki po Tromso i okolicy. My w tym czasie zwiedzaliśmy pusty statek buszując po różnych zakamarkach. Nasza kajuta bardzo nam się podobała, miała okno i była na 6 poziomie, gdzie było też na zewnętrznym tarasie jacuzzi! Po drodze w jednym z barów zafundowaliśmy sobie gorącą czekoladę. Po zwiedzaniu należała nam się chwila a nawet dwie pełnego relaksu :-). Ile tu różnych wodnych masaży i jaki widok na fiord, góry i miasto. A ta cieplutka woda, nawet Agusia dała się namówić na tę przyjemną kąpiel. Po dłuższym moczeniu, poszliśmy na boczną promenadę by obserwować wypłynięcie z portu. Od razu dał się nam we znaki straszliwy wiatr. Niby prędkość statku nie jest taka wielka, około 30 km/h, ale północny przeciwny nam zimny wiatr na środku fiordu pokazał, co potrafi. Trudno było utrzymać się na nogach a zimno przeszywało do szpiku kości. W końcu przydały nam się czapki i rękawiczki. Dalsze obserwacje prowadziliśmy z ogromnego salonu w przedniej części statku na wygodnych fotelach i w ciepełku. Trafiliśmy też na mijankę. Przepływał obok nas drugi statek pasażerski - Polaris. Kolosy pozdrowiły się rykiem syren okrętowych. Potem zawinęliśmy do małego portu i wypłynęliśmy prawie na otwarty ocean.

strona: 1 | 2 | 3

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Norwegia

Informacje o kraju: Norwegia
Flaga - Norwegia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms