PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Polska data dodania: 2009-09-17      
autor: norim,

Wyprawa rowerowa: Świnoujście-Hel

ocena: 4.44przeczytano 808 razy


Sobota
  • Start: Stilo
  • Stop: Hel
  • Dystans: 120 km
  • Mapa

Rosa dość duża, zmusza nas do suszenia namiotu. Koło godziny 11 jesteśmy na trasie. Następna latarnia Stilo. Fajnie się nazywa ciekawe dlaczego? Kolejna latarnia na wzniesieniu. Kilometr pchania rowerów przez las po górę. Korzenie, piach. Muszę przyznać, że to moja ulubiona latarnia. Cała zbudowana jest ze stali. Modułowo połączona za pomocą wielkich śrub. Trochę się nagrzewała wewnątrz ale nic to, cały dzień nie będziemy tam siedzieć. Pamiątkowe fotki. Przed wejściem czytam o statku West Star, który osiadł na mieliźnie i do dnia dzisiejszego w niedalekiej odległości od brzegu wystają dwa jego kikuty nazywane masztami. Niestety nie jest nam dane zobaczyć tej atrakcji na własne oczy. Świetną nadmorską drogą lekko pod górę docieramy do Lubiatowa, Białogóry. Rzut beretem i jesteśmy w słynnych nie wiem z czego Dębkach. Momentalnie z lasu wyłania się tłum ludzi, przejeżdżamy rzeczkę i znajdujemy się w barze w środku lasu. Nie możemy przepuścić takiej okazji. Uzupełniamy siły podczas obiadu. Niestety w Dębkach mylimy drogę i w konsekwencji nadrabiamy dużo drogi przez Żarnowiec, Goszczyno do Karwi. No to jesteśmy prawie w domu. Karwię znamy, więc ruszamy w stronę Jastrzębiej Góry. Na przestrzeni 8 km od Karwii do Jastrzebiej Góry samochody stoją po rowach. A ludzie na plaży. Docieramy do Jastrzębiej Góry i Rozewia. Zaliczamy kolejną latarnię morską. Długi i nieco uciążliwy podjazd czeka nas na wjeździe do Władysławowa, gdzie tłum turystów, świecidełek, pierdół masa. Powoli dzień dobiega końca. Gosia robi zakupy w Lidlu, ja pilnuje rowerów i obserwuję korek samochodów od strony Helu. Zauważam, że strzeliło mocowanie w jednej z moich sakw. Wkurzony na to i na obuwie, które okazało się rozmięknać, zacząłem marudzić. Gosia dzielnie to zniosła i odrzuciła pomysł rozbicia namiotu pod Lidlem. 90 km dzisiejszego dnia. Ruszamy na Hel! Półwysep Helski okazał się bardzo tolerancyjny dla rowerzystów. Nowa droga rowerowa prowadzi nas przez Chałupy (tutaj mamy zachód słońca), Kuźnicę do Jastarni. Jest ciemno, osobiście po drodze połykam masę komarów – no to kolacja dzisiaj z głowy. Jastarnia ratuje nas czynnym bankomatem. Bo jak płacić na polu namiotowym, o ile takie dzisiaj znajdziemy. Droga z Juraty do Helu okazała się niezłym hardkorem. Ciemno, znowu siedzę Gosi na czerwonym świetle. Drogi nie widzę, tylko to czerwone światło. To w (górę to w dół) x50 i tak 12 km. Umordowani, mając ponad 120 km w nogach docieramy do Helu. Jest już po 1 w nocy. Czy jest sens rozkladania namiotu? Jakoś pomysł spania w krzakach nie bardzo przypadł mi do gustu. Kąpiel na polu namiotowym wygrała. Docieramy do campingu na samym cyplu. Wychodzi pracownik i składa nam ofertę. To ja idę zobaczyć co nam proponuje. Otwieram drzwi i momentalnie przenoszę się do innego świata. Mistycznego, trochę strasznego i przerażającego. Poświata księżyca odbijająca się od ciasno rozstawionych namiotów, sprawia wrażanie starego cmentarzyska. Namiot przy namiocie, przejść można tylko ścieżkami.

- Mamy dwa wolne miejsca. – Informuje mój przewodnik.
- Dwa wolne miejsca na kilka hektarów? – Dziwię się.
- Tutaj jedno. – Wskazuje.

Kwadrat 2×2m na wejściu, dosłownie na rozbicie namiotu i to nie jestem pewien czy ze szpilkami nie wjedziemy komuś w namiot.

- Tutaj drugie. – Dodaje przedownik po krótkiej przechadzce.

Bierzemy to drugie. Szybko rozbijamy namiot prawie na czyimś samochodzie. W koło las innych namiotów, chrapanie dobiega nas z każdej strony. Akurat mnie to nie przeszkadza, bo za chwilę dołączę się do koncertu. Zmęczeni trudami wczorajszego dnia zasypiamy na krótko przed godziną drugą w nocy.

Niedziela

  • Start: Hel
  • Stop: Gdańsk

I koniec naszej podróży. Jeszcze tylko kąpiel pod prysznicem – super warunki. Jeszcze tylko ostatni raz składamy namiot. Zwiedzamy ostatnią latarnię podczas tej wycieczki rowerowej na Helu. ‘Zawijamy do portu’ i już wygrzewamy się na pokładzie promu kursującego z Helu do Gdańska. Półtora godzinny rejs dopieka nasze i tak mocno opalone ciała. Gdańsk wita nas Jarmarkiem Dominikańskim. ‘Ludzi jak mrówków’. Po krótkiej przejażdżce głównymi ulicami miasta docieramy do naszego celu – mieszkania Dagmary i Arka. Uff. Koniec.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 


KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY









© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki