PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Afryka data dodania: 2009-09-21      
autor: kopernik18

Mauritius - wyspa sympatycznych mieszkańców

ocena: 3.40przeczytano 134 razy


Minęliśmy cukrownię, to bardzo ważna gałąź tutejszego przemysłu. Chłonęliśmy zapachy lasu, który przypominał dżunglę. Na miejscu powitał nas łoskot fal rozbijających się o wysokie klifowe wybrzeże. Raz po raz docierały do nas bryzgi morskiej piany. Tu właśnie kończy się lato i nasz kierowca miał już na sobie skórzaną kurtkę, gdy tym czasem my pozbyliśmy się ostatnich ciepłych ubrań z samolotu i mieliśmy koszulki na krótki rękaw. Nie było przecież zimno, jakieś 22 stopnie C. Po drodze zatrzymaliśmy się przy ogromnym figowcu bengalskim. To drzewo rozrasta się przez wypustki ze swojej korony. Sięgają one ziemi i tworzą kolejne drzewo. Cały las więc może powstać z jednego pnia! Cieszyły nas piękne palmy i mnóstwo kwiatów. Moja żonka nawet zrobiła sobie kapelusz z zewnętrznej skóry kokosa. (bo trudno to nazwać skórką :-) Zajechaliśmy teraz do parku krokodyli La Vanille. Oprócz krokodyli, gdzie małego związanego można było pogłaskać, były tu ogromne żółwie z Seszeli. Wolno było je dosiadać, więc skorzystaliśmy z tego niezwykłego środka transportu. Z bliska wyglądają naprawdę niesamowicie. Ta świadomość, że są tak długowieczne i starsze od ludzi odwiedzających je w zagrodzie naprawdę Żółw prowadzi do refleksji. Wspaniale jest wiedzieć, że jednak to człowiekowi Bóg wyznaczył możliwość najdłuższego życia, życia wiecznego i wkrótce tę możliwość zrealizuje! Spotkaliśmy też żaby, ryby, gekony, ptaki, kraby i komary. Te ostatnie nie były atrakcją turystyczną i okazały się jedynymi jadowitymi zwierzętami mieszkającymi na wyspie na wolności. Inaczej bylibyśmy śmiertelnie przerażeni ogromnym pająkiem wiszącym tuż nad naszymi głowami. Moja żonka przeszła jak gdyby nigdy nic bo ... go nie widziała. Był tu też fragment prawdziwej tropikalnej i co za tym idzie wilgotnej dżungli. Niestety wyspiarze już dawno temu wycięli niemal wszystkie naturalne połacie dżungli i zjedli wszystkie ptaki dodo. Dobrze, że zachowały się przynajmniej wizerunki tego ptaka i jest po nim teraz mnóstwo pamiątek. Ciekawe, czy Stwórca odtworzy ten gatunek w obiecanym już bliskim raju na Ziemi. Tak, dopiero wtedy będzie prawdziwy raj, bo nawet tu na Mauritiusie widzieliśmy dużo śmieci, miejscowych nie szanujących środowiska i biedoty. Ludzie też mieszkają tu w slumsach. To prawdziwy kontrast w stosunku do rajskiej przyrody. Wychodziliśmy już z parku, gdy nagle zaskoczyła nas ulewa. Przyszła znikąd i pierzchnęła równie nagle. Gdyby nie jakieś przyjazne, rozłożyste i gęste drzewo bylibyśmy przemoczeni do suchej nitki. Zaczęło się dawać we znaki zmęczenie. Gdyby nie to, że punkt widokowy Gris Gris był blisko pewnie już byśmy spali. Tu też były imponujące klify, ale był też kilkusetmetrowy kawałek piaszczystej plaży. Schodzimy na dół i grzęźniemy w miłym piaseczku. Ojej, nawet tu ludzie zostawiają w piasku rozbite butelki, trzeba uważać! Urządzamy sobie tu sesję zdjęciową. Błękitne niebo, lazurowe morze, biały piasek i my. Po powrocie do samochodu zapadamy w błogą drzemkę. Budzimy się już na półwyspie Le Morne. Jest tu piękna plaża i ogromna samotnie stojąca skalista góra. Stamtąd pniemy się serpentynami do wodospadów Chamarel. To piękne trzy nitki wody spadające w kilkusetmetrowa przepaść. Wspaniały wodospad. Potem wijącą się droga dojechaliśmy do fascynującego tworu, którego autorem może być tylko Jehowa Bóg. Ciekawe jakie procesy fizykochemiczne spowodowały powstanie takiej różnokolorowej ziemi. Tak jak Stwórca umieścił tęczę na niebie to tutaj zobaczyliśmy jej ślad na ziemi. Zresztą jeżeli o tęczy mowa to zauważyliśmy ją nieco później już jadąc samochodem. Nie była to jednak wcale taka rzadkość. Widzieliśmy ją chyba codziennie. Przynajmniej raz na dzień padał orzeźwiający deszczyk, bardzo ciepły, aż chciało się zmoknąć. Niestety nie znaleźliśmy kwatery na drugi tydzień w Tamarin więc postanowiłem poszukać jej we Flic en Flac przez Internet. Tymczasem zapadał już zmrok. Właściwie to nagle zapadła ciemność. Z powodu bliskości równika słońce bardzo szybko chowa się pod horyzont i po 45 minutach od zachodu słońca jest już zupełnie ciemno.

strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Mauritius

Informacje o kraju: Mauritius
Flaga - Mauritius



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki