PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Pico del Teide - perła Teneryfy




FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
dookoła Islandii Fiacikiem Seicento
Autor Wiadomość
blondas 

Wiek: 43
Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1
Wysłany: 2009-09-10, 02:33   dooko?a Islandii Fiacikiem Seicento

By? rok 2002 gdy to pojawi?a si? szansa aby znale?? si? na Islandii. Niestety szef firmy w kt?rej wtedy pracowa?em postanowi? nie wysy?a? mnie w s?u?bow? delegacje do tego kraju tylko polecia? sam. I dobrze. Dzi?ki temu min??o kilka lat a ja dojrza?em by pojecha? tam mym ukochanym fiatem Seicento. Sama my?l o tym, ?e ko?a ma?ego fiacika mog? stan?? na tej wyspie tak mnie elektryzowa?a i? postanowi?em w marcu tego roku razem z ?on? dokona? tego. Cz?owiek jak chce czego? bardzo ale to bardzo dokona? to nawet spore przeciwno?ci losu mu nie przeszkodz?. Tak by?o i w tym przypadku. Czerwiec br. dzwoni? do firmy sprzedaj?cej bilety promowe. Pani udziela informacji i? mo?na za taki bilet jak m?j zap?aci? w 2 ratach. W takim razie rezerwuj? i okazuje si? i? mniej mi?y pan z tej firmy udziela informacji i? jest to ca?kowicie niemo?liwe. Po do?? ma?o mi?ej rozmowie postanowi?em odczeka? kilka dni, och?on?? i uda? si? do biura turystyki PZMotravel w Warszawie gdzie jak do tej pory zawsze mog?em liczy? na fachow? i mi?? obs?ug?. W mi?dzyczasie powa?ne problemy ze zdrowiem i pytanie czy ta podr?? ma jaki? sens? Na szcz??cie uda?o si? chorob? zaleczy? i na obecny moment jest zielone ?wiat?o na wyjazd ale musz? si? pilnowa?. Pani Ma?gosia w PZMot travel ze spokojem w g?osie jako agent, zadzwoni?a do tej firmy gdzie wcze?niej ja pr?bowa?em zarezerwowa? bilecik i okaza?o si? i? wszystko jest po mojemu. Bilecik zosta? zarezerwowany i wp?acona zaliczka a nie pe?na kwota jak wcze?niej mi powiedziano. Wniosek jest taki i? wsz?dzie znajd? si? ludzie kt?rzy maj? mniej lub bardziej dobry dzie? a ?e to si? odbije na rzetelno?ci wykonywania swej pracy? Miesi?c p??niej wp?aci?em 2 rat? i tydzie? po tym mia?em do odbioru bilet. Cieszy?em si? jak dziecko bo wiedzia?em i? jedn? nog? jestem ju? na Islandii. Pozosta?o tylko przygotowa? si? na wyjazd, zasi?gn?? j?zyka co gdzie i jak .O tym, ?e autko da rad? wiedzia?em zanim gdziekolwiek nim wyjecha?em. Wiele os?b puka?o si? w czo?o jak powiedzia?em gdzie si? nim wybieram ale mnie to tak naprawd? tylko upewnia?o w przekonaniu i? zrobi? to. Swoim Fiacikiem przejecha?em ju? wiele pa?stw i niestety wiem z autopsji , ?e wszystkiego si? nie da zaplanowa? lub dowiedzie? z for internetowych. Cz??? informacji jest nie do sprawdzenia. Tak samo by?o i tym razem. Moj? najwi?ksz? obaw? by?a fakt i? nie cala droga nr 1 kt?r? zamierza?em pokona? jest asfaltowa. W niemieckim wydaniu auto-bilda wyczyta?em, ?e ponad 60km z tej drogi to ?wirowa droga kt?r? ci??ko pokona? zwyk?ym osobowym autkiem. Szybko zweryfikowa?em t? informacj? na forach turystycznych ?e, to nie prawda a sej spokojnie da sobie rad?. Teraz tylko sprawdzi? ile km dr?g i gdzie jest nie asfaltowe? Z pomoc? przyszed? program Google earth kt?ry studiowa?em wieczorami metr po metrze ogl?daj?c wszystkie zdj?cia przy drodze nr 1.Okaza?o si?, ?e nie b?dzie tak ?le. Do wyjazdu miesi?c. Szukam dobrej mapy Islandii i okazuje si?, ?e w Polsce nie ?atwo o takow? a je?li si? ju? znajdzie to kosztuje ona maj?tek i jest w wielu kawa?kach. Zaryzykowa?em za namow? kolegi kt?ry rok wcze?niej by? na wyspie zakup dok?adnej mapy na miejscu. Jak si? okaza?o kupi?em takow? na promie. Dok?adna z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi. Aby zminimalizowa? koszty postanowi?em, ?e b?dziemy spali w samochodzie na terenie Islandii co bior?c gabaryty auta jest nie lada wyczynem. Jednak i to uda?o si? jako? wykombinowa?. Poniewa? autko z ty?u jest ca?kowicie pozbawione kanapy a fotele kierowcy i pasa?era k?ad? si? na p?asko, wystarczy znale?? odpowiedni materac odpowiadaj?cy gabarytami do wn?trza autka i zobaczy? jak to b?dzie. Po ?mudnych poszukiwaniach znalaz?em taki materac. Pracownicy sklepu mieli niez?y ubaw jak poprosi?em o napompowanie materaca gdy? chcia?bym go przymierzy? do Seicento.18 sierpnia w Carserwisie (warszawski dealer Fiata) ostatnie poprawki w aucie do wyjazdu. Wymiana p?yn?w, sprawdzenie na ?cie?ce diagnostycznej czy wszystko gra i 24go sierpnia o godzinie 5:38 seicento zapakowane wyrusza w drog? spod domu w Koszalinie.

Dzie? 1.

Tankuje ulubione paliwo sejka i ruszamy drog? krajow? nr 6 z Koszalina w stron? granicy w Ko?baskowie. Droga pusta, podziwiamy widoki za oknem i dopiero wtedy dociera do mnie, ?e jad? na Islandi?. Wspominamy z ?on?, ?e pierwszy raz zostawili?my naszego prawie 3 letniego synka na tak d?ugo. B?dziemy t?skni?. Po p??torej godzinie docieramy do Ko?baskowa gdzie dotankowali?my do pe?na polskiej ta?szej benzynki, zjedli?my ostatnie polskie ?niadanie i ruszamy dalej. Tu zaczyna si? prawdziwa autostrada. Sej zawsze prowadzi si? doskonale ale z pe?nym ekwipunkiem jest jeszcze stabilniejszy cho? zdecydowanie bardziej ospale reaguje na peda? gazu. Zrozumia?em dlaczego. Z g?o?nik?w s?czy si? muzyka U2, nie zauwa?amy jak wje?d?amy na ring Berlina. Wje?d?amy na drog? nr A-24 kt?r? po kilku godzinach docieramy do sk?panego w s?o?cu i upalnego Hamburga z kt?rego A-7 kierujemy si? w stron? granicy z Dani?. Tu postanawiamy lekko zwolni?, poniewa? mamy jeszcze sporo czasu a kilometr?w szybko ubywa. Wje?d?amy do Dani. Zdecydowanie inny krajobraz, gorszy asfalt ale i tak jest super. W okolicy miasta Kolding przerwa na obiad. Dalej udajemy si? bocznymi drogami na p??noc, aby o 17:20 ostatecznie wyl?dowa? w Hanstholm. Miasteczko urokliwe, w pierwszej chwili wygl?daj?ce jak wymar?e dop?ki nie zajrzeli?my do portu. Tu ?ycie trwa non-stop. Postanowili?my umy? Seicento by l?ni?o i zmy? z niego komary zabite w trakcie 1050km podr??y z Koszalina do Hanstholm. I tu ma?y problem. Myjnia jest tylko automatyczna, ?eby z niej skorzysta? musz? odkr?ci? anten?, ta ani drgnie. Nie pomog?o straszenie, ?e j? urw? jak si? zaraz nie da odkr?ci? wi?c musia?em zaryzykowa?. Normalnie wzi??bym kombinerki i j? zdj?? ale nie wo?? w aucie ?adnych narz?dzi. Taki przes?d. Jak si? je wozi, to si? p??niej z nich korzysta. Uda?o si? na szcz??cie i wypucowane autko zaparkowali?my na pobliskim wzg?rzu z kt?rego rozpo?ciera? si? widok na port i przepi?kny zach?d s?o?ca.

Dzie? 2.

Pierwszy nocleg w nero hotelu jak ?artobliwie m?wi? o Seicento. Rano pokropi? ma?y deszczyk ale za chwilk? wysz?o s?onko i wstali?my wyspani bez b?lu plec?w. Pompowany materac zda? egzamin. By? tylko ma?y problem z baga?ami kt?re musia?y gdzie? wyl?dowa? gdy my zaj?li?my tylni? kanap? ale ju? wiedzieli?my co zmienimy nast?pnym razem. Szybka toaleta i idziemy zaparkowa? autko przed wjazdem do portu gdzie zebra?a si? ju? nie ma?a grupka ch?tnych do wjechania na prom. Na wje?dzie do portu pokazujemy bilety, dostajemy karty wej?ciowe na prom, kajuty oraz informacje, ?e prom co prawda si? sp??ni godzink? ale odp?ynie o czasie. Nadesz?a godzina odp?yni?cia a prom dopiero wp?yn?? do portu wi?c op??nienie b?dzie wi?ksze ni? s?dzili?my. Agata z baga?ami posz?a do r?kawa kt?rym dosta?a si? na pok?ad a ja czeka?em a? wyjad? auta z promu abym m?g? wjecha?. Po oko?o 40 minutach zaparkowa?em w ?rodku. Ostatnie spojrzenie na Seicento i o godzinie 12ej z godzinnym op??nieniem ruszamy!

Dzie? 3.

Nie spodziewa?em si?, ?e podr?? b?dzie tak szybko mija?. Po utracie zasi?gu telefonicznego okaza?o si?, ?e prom ma w?asny przeka?nik satelitarny co umo?liwi?o nam kontakt z domem w ka?dej chwili. Niestety Internet, kt?ry te? by? w ofercie promu nie dzia?a? jak to okre?lono z powodu grubszej awarii.

Dzie? 4.

Po po?udniu dop?ywamy do Wysp Owczych. Prom wp?ywa w ciasny port miasta Torshavn, kt?re jest jego macierzystym portem. Pogoda fatalna. Pada deszcz i zdecydowanie ni?sza temperatura ni? na kontynencie. Porywisty wiatr pot?guje uczucie zimna. Zmieniam kr?tkie spodenki na d?ugie. Niestety z racji, ?e jeste?my w porcie tylko 90 minut nie pozwolono nam zej?? na l?d.

Dzie? 5.

To co zobaczy?em za oknem po przebudzeniu si? troch? mnie rozczarowa?o. G?sta mg?a, ciemne g?ste chmurzyska i ciemne wody fiordu do z?udzenia przypominaj?ce wod? z jeziora Lochness w Szkocji. To Islandia. Bardzo znane Islandzkie przys?owie m?wi „Je?li nie podoba Ci si? pogoda poczekaj 5 minut” Maj?c to ca?y czas w pami?ci pomy?la?em, ?e nie jest ?le. Im g??biej prom wp?ywa? w zatok? tym niebo robi?o si? ja?niejsze jak by chcia?o powiedzie? „zapraszam’’. Potem g?os kapitana podzi?kowa? za wsp?lny rejs i pobiegli?my do gara?u gdzie czeka? na nas ma?y fiacik a na l?dzie przygoda. Po wyje?dzie z promu stan?li?my w kolejce do odprawy paszportowej. Mimo, ?e Islandia jest w strefie Schengen wypytano nas dok?d si? udajemy a nasz pojazd musia? by? wyposa?ony w specjaln? naklejk? na przedniej szybie, kt?ra informuje do kiedy maksymalnie nie p?ac?c za niego c?a mo?emy przebywa? na wyspie. Pan celnik zanim o cokolwiek zapyta? z u?miechem stwierdzi?, ?e to naprawd? ma?y samoch?d. Podejrzewam i? w ?yciu chyba mniejszego nie widzia?, ewentualnie nie cz?sto mu si? to zdarza. Po kr?tkiej wymianie zda? pozwoli? nam jecha? dok?d chcemy bez konieczno?ci wcze?niejszej wizyty w gara?u, gdzie wyrywkowo auta by?y drobiazgowo sprawdzane. Pierwsze nasze kilometry to malownicza droga nr 93 z miasteczka Seydisfordur do wi?kszego Egilsstadir. Tam wymienili?my euro na lokaln? walut?. W banku poprosi?em o wymian? kilku banknot?w o nomina?ach 100 euro. W zamian dosta?em gar?? islandzkich koron kt?re ci??ko by?o gdzie? schowa?. System monetarny tego kraju to koszmar ale idzie si? przestawi? po kilku zakupach. Pe?en bak naszego Fiata to oko?o 5000 koron. Nowe auto kosztuje kilka milion?w koron. A do tego jeszcze og?lna dro?yzna powoduje i? przed ka?dym wydatkiem 3 razy si? zastanawiam ile napraw? wydaj?. ?ycie nauczy?o mnie ?eby nie przelicza?, gdy? wtedy nic si? nie kupi. Tym razem przelicza? trzeba by?o by zaplanowa? przysz?e wydatki. Zaopatrzeni w got?wk?, paliwo ruszamy .Tu z pomoc? przysz?a mapa zakupiona na promie na kt?rej zaznaczone s? odcinki nie asfaltowe. Kieruj? si? na po?udnie nie drog? nr1 jak planowa?em wcze?niej a drog? nr 92 kt?ra jest poprowadzona brzegiem morza i po oko?o 100km wpada w obwodnic? islandzk?. Dzi?ki temu omijamy bardzo d?ugi odcinek kiepskiej drogi oszcz?dzaj?c fiacikowi katuszy. Mijamy pierwsze kilometry a widoki mimo padaj?cego deszczu s? wy?mienite. Po oko?o 30km pierwszy post?j i zdj?cia. Zgodnie stwierdzamy ,?e jest zimniej ni? si? nam wydawa?o. Jedziemy dalej. Rzadko mijamy jakie? pojazdy. Droga czasami jest nie asfaltowa ale to si? pokrywa z tym co na mapie. Doje?d?amy do drogi nr 1.Przed miastem Hofn zatrzymujemy si? na parkingu by zje?? ma?e co nieco. Zapomnieli?my i? od rana nic nie jedli?my. W Hofn tankujemy sejka i kupujemy troch? s?odyczy na stacji benzynowej. Stwierdzamy, ?e Islandczycy wyj?tkowo lubi? s?odycze oraz coca-cole. Ruszamy dalej lecz co chwilka si? zatrzymujemy aby zrobi? zdj?cia, widoki s? przepi?kne. Cz?owiek w takiej chwili zapomina o ca?ym ?wiecie i ?yje chwil?, powietrzem, uczuciem. Mijamy Hofn i kierujemy si? dalej na zach?d w stron? Reykjaviku. Tu zaczyna si? prawdziwa Islandia. Liczne j?zory lodowcowe w po??czeniu z leniwie pas?cymi si? owieczkami, krowami a. Do tego czarne pla?e, bia?a od swej furii woda, obmywaj?ca l?d i nienaturalnie zielona trawa kt?ra wygl?da jak by by?a pomalowana farb?. Mijamy kolejno j?zory lodowcowe Hoffelsjokull, Flaajokull, Heinabergsjokull, Skalafellsokull . Zdaje si? nam i? ju? nic pi?kniejszego natura nie wymy?li ale za kolejnym zakr?tem okazuje si?, ?e byli?my w b??dzie. Docieramy do miejsca kt?re by?o miejscem planu zdj?ciowego jednego z film?w o agencie 007.To miejsce nazywa si? jeziorem lodowym Jokulsarlon. Setki g?r lodowych sp?ywa do morza tworz?c niesamowity scenariusz ka?dej wycieczki. To podobno najcz??ciej fotografowane miejsce na Islandii je?li wierzy? przewodnikom. Na miejscu mo?na przep?yn?? si? amfibi?. Z bliska podziwia? uroki tego magicznego miejsca. Ruszamy dalej. Przed nami troch? poprawiaj?ca si? pogoda i j?zor lodowca Kviarjoklull. Pierwszy raz na Islandii widzimy s?oneczko! Zupe?nie inne zdj?cia. Pogoda mobilizuje do dalszej jazdy by jak najwi?cej zobaczy? w s?o?cu i nacieszy? oczy widokami. Mijamy kolejny boski lodowiec Svinafellsjokull przy kt?rym robimy zdj?cia sobie i fiacikowi. Zbli?amy si? do miasta Kirkjubaejarklustur gdzie odwiedzamy lokaln? stacj? benzynow? na kt?rej chcemy zje?? co? na ciep?o. Wyb?r padl na zestaw 4 hamburgery, frytki, 2 razy pepsi. Koszt? Tyle co pe?en bak paliwa w naszym aucie ale c??. Jak szale? to szale?. Ruszamy dalej. Przed nami czarna jak smo?a ja?owa pustynia, gdzie niegdzie poprzecinana drog?, mostami. Brak tam jakichkolwiek zwierz?t kt?re do tej pory wolno pas?ce si? widywali?my wsz?dzie. Krajobraz zmienia si? dopiero przed miastem Vik. Poniewa? dzie? chyli si? ku ko?cowi rozgl?damy si? za noclegiem. A raczej miejscem gdzie postawimy nasz nero hotel. Wyb?r pad? na camping z przepi?knym widokiem na klify.

Dzie? 6.

Poranek tak zimny, ?e nawet szczelnie pozakrywani czym si? da?o czujemy, ?e nic nie czujemy. Na szcz??cie ten ziomb rekompensuje nam widok czystego od chmur nieba i s?onka, kt?re szybko nadaje temu dniowi nowy ciep?y wymiar. Camping z ciep?a wod? i polskim ?niadaniem o?ywi? nas zdecydowanie. Nastawi? pozytywnie na reszt? dnia tym bardziej ,?e mieli?my ?wiadomo?? co nas czeka dalej. A zacz?li?my zwiedzanie od sesji naszego pojazdu z pobliskiego wzg?rza sk?d rozpo?ciera? si? widok na klify i strzeliste ska?y charakterystyczne dla regionu. Kilka km za miastem skr?cili?my z g??wnej drogi w prawo i po kilku km dojechali?my do przepi?knej czarnej pla?y. Czeka?y na nas setki ptak?w, strzeliste ska?y i niesamowity huk szumi?cego morza o kt?rego niebezpiecze?stwie ostrzega?y napisy nawet w j?z. polskim. W ska?ach jakby przyklejonych do pla?y by?a niesamowita ma?a jaskinia, kt?ra dawa?a z?udne poczucie bezpiecze?stwa i spokoju tego miejsca .Po sp?dzeniu tu kilkunastu minut wracaj?c na parking natkn?li?my si? na wycieczk? w?oskich turyst?w z kt?rymi jeszcze nie jednokrotnie jak si? okaza?o p??niej, przysz?o nam si? widzie?. Kolejne miejsce kt?re chcemy zobaczy? to wioska Skogar gdzie poza przepi?knym wodospadem jest jeszcze muzeum domk?w z lat 1830-1895r. Domki te, kt?rych dachy przykryte s? darnin? wygl?daj? jak by ich w?a?ciciele 5 minut temu wyszli z domu. Obok r?wnie? znajduje si? muzeum motoryzacji ale mieszcz? si? tam r??ne eksponaty. Takie jak pralki, lod?wki, radia, telewizory i wiele innych naprawd? zaskakuj?cych. Wszystko pi?knie wyeksponowane. Sam wodospad szumi?cy obok ma wysoko?? 60 metr?w i bez trudu mo?na wspi?? si? na szczyt g?ry by podziwia? widok ca?ej okolicy. Mo?na tak?e zobaczy? jak kilku w?oskich turyst?w z zaciekawieniem i niedowierzaniem ogl?da samoch?d pisz?c na tylniej szybie „complimenti da Torino”. W?osi to bardzo komunikatywny nar?d i przed wyjazdem z parkingu pozdrawiamy si? wzajemnie. Kierujemy si? dalej na zach?d a po drodze natrafiamy na spor? ilo?? koni kt?re w?a?ciciele przeprowadzaj? z ??ki do farmy. Przepi?kny widok koni ?yj?cych niemal ?e na wolno?ci cz?sto cieszy nasze oczy. Wje?d?amy do miasteczka Hela. Tankujemy samochodzik i po przejechaniu oko?o 21 km zje?d?amy z jedynki w drog? nr 30 kt?ra ma nas doprowadzi? do kolejnych atrakcji Islandii. Po drodze wyprzedzamy W?och?w. Pierwsza z nich to majestatyczny i nie maj?cy sobie r?wnych wodospad Gulfoss. W j?zyku islandzkim oznacza „z?ote wodospady” . Tak naprawd? nikt nie wie sk?d si? wzi??a nazwa i niech tak zostanie. Wodospad jest kaskadowy i mam kszta?t litery „L”. S? przewodniki kt?re informuj? i? wst?p jest p?atny ale to nie prawda. W pobli?u jest bardzo dobrze zaopatrzony sklep z pami?tkami, bar z przek?skami i du?y parking na kt?rym wi?kszo?? aut to toyoty yaris z wypo?yczalni. Na miejscu sp?dzamy oko?o godzink?. Chwilowo zasz?o s?onko a tylko ono gwarantuje naprawd? udane zdj?cia. Przy wyje?dzie stawiam fiacika przy ogromnej teren?wce r?wnie? w kolorze czarnym by zrobi? sobie zdj?cie. Znowu tury?ci z Italii fotografuj? nasz pojazd powoduj?c, ?e na kr?ciutki moment przepi?kny wodospad za plecami schodzi na dalszy plan. Od mego przyjaciela Janusza dostaj? sms zwrotny w podzi?ce za zdj?cie seja przy tym olbrzymim fordzie w kt?rym nazwa? nasz samoch?d „Nerusiem”. Bardzo spodoba?a nam si? ta nazwa i od tej pory nasz ?rodek lokomocji w?a?nie przez nas jest tak nazywany. Zadowoleni ze zdj?? ruszamy dalej drog? nr 35 by spotka? si? z gyserem. Geysyr to po islandzku spektakularne wyrzucanie wody w powietrze pod du?ym ci?nieniem. Widok ten powoduje mocniejsze bicie serca. To jedyne takie miejsce gdzie ludzie stoj? z aparatami w d?oni gotowymi do strzelania zdj??. Obok bij? 2 niepozorne ?r?de?ka gdzie woda ma niesamowicie niebieski kolor. Jak si? okaza?o to wrz?tek a sprawdzenie tego nie nale?a?o do najprzyjemniejszych dozna?. Robimy p?? kilometra i wchodzimy do restauracji, sklepu pami?tkarskiego i stacji benzynowej w jednym. Chwila relaksu przy hamburgerze z col? kt?re przyrz?dza Polska obs?uga i w drog?. Pogoda znowu si? psuje i coraz bardziej wieje. Przed nami droga nr 35 do Selfoss . Po drodze krater wulkanu Kerid .Niesamowite miejsce warte zwiedzenia do kt?rego wst?p w przewodniku opisany jest jako p?atny a w rzeczywisto?ci tak nie jest. Warto si? wspi?? na sam szczyt krateru by podziwia? krater obok i dno Kerida w kt?rym krystalicznie czysta woda przepi?knie si? mieni. Ruszamy dalej. Wieje coraz silniej. Fiacik coraz trudniej si? prowadzi przy tak silnym wietrze. Wracamy na drog? nr 1. Po przejechaniu 12 km trafiamy do ciekawej miejscowo?ci o nazwie Hveragerdi .Jest tam najwi?ksza na Islandii farma na kt?rej hoduje si? niespotykane w tym kraju owoce i warzywa. Im bli?ej stolicy tym wi?kszy ruch na drodze. Praktycznie z przeciwka jedzie sznur samochod?w i tak jest do Reykjaviku. Wje?d?amy do miasta i czujemy si? jak w Warszawie. Niespotykanie du?y ruch, tylko zabudowa zdecydowanie inna. Zatrzymuje si? na stacji benzynowej i korzystam z darmowej myjni samoobs?ugowej jaka na Islandii jest praktycznie przy ka?dej wi?kszej stacji benzynowej. Lanca ze szczotk? i wod?, kilka sprawnych ruch?w i Seicento wygl?da znowu tak jak lubi?. Troch? si? pogubili?my z powodu objazdu i trafili?my ju? ca?kiem wieczorem do wioski Gardurl, gdzie poza latarni? morsk? nie ma zupe?nie nic ciekawego. Praktycznie sko?czy?a nam si? w tym miejscu wyspa i od tej pory zaczynamy wraca?. Najlepiej naoko?o. Z racji ?e jest potwornie zimno a uczucie ch?odu pot?guje szalej?cy wiatr postanowili?my zanocowa? na jakiej? kwaterze. Znalezienie takowej nie by?o ?atwe gdy? bliskie okolice stolicy mocno windowa?y ceny do g?ry a tam gdzie nam si? podoba?o nie by?o po prostu wolnych miejsc. S?onko ju? zasz?o i na wp?? zrezygnowani wje?d?amy do miasteczka Sandgerdi gdzie trafili?my na czysty i w miar? tani hostel. Prysznic i pierwszy od wyjazdu z Polski kontakt z internetem spowodowa?, ?e nie po?o?yli?my si? tego dnia wcze?nie.

Dzie? 7.

Nastawili?my sobie budzik ale obudzi?o nas chrapanie s?siada i rytmiczne uderzanie okna spowodowane bardzo silnym wiatrem. Pocz?tkowo wydawa?o si?, ?e przywieje on jakie? chmurzyska i po pogodzie o zdj?ciach nie wspominawszy. Islandia zaskoczy?a mnie po raz kolejny! Nie do??, ?e pogoda by?a wr?cz przepi?kna to w kuchni na parapecie znalaz?em polski akcent. Koc ga?niczy na wypadek po?aru MADE IN POLAND. Szybkie ?niadanko i ruszamy w drog?! Przed nami co? co jest gwo?dziem programu ka?dej wycieczki. Co? czego przegapienie spowodowa?o by, ?e ten wyjazd tak naprawd? nie mia?by sensu. Zanim jednak tam dotrzemy kierujemy si? na po?udnie droga nr 44 przechodz?c? p??niej w drog? nr 425. S?onko przepi?knie ?wieci, wiatr niesamowicie smaga naszego sejka . Auto ci??ko si? prowadzi a przed nami most. Nie byle jaki. ??cz?cy dwie p?yty tektoniczne. p??nocno-ameryka?sk? i europejsk?. Bez wizy, paszportu, podr?? tylko za kilka krok?w ,jeden u?miech, niepozornym metalowym mostkiem. Wracamy do miasta Vogar gdzie zbaczamy na drog? nr 93 kt?ra prowadzi nas do b??kitnej laguny. Historia tego miejsca jest nieco dziwna. Zacz??o si? wszystko w 1976 roku gdy lokalna sp??dzielnia grzewcza Suburnes szuka?a dla bazy NATO w Keflaviku ?r?de? energii. Natrafiono ca?kiem przypadkiem na czarne pole lawy pod kt?rymi a? kipia?o od gor?cych ?r?de? termalnych. Wykonano kilka odwiert?w a pobliskie pole zosta?o zalane przez spor? ilo?? wody kt?r? potraktowano jak ?ciek. Wyj?tkowa du?a zawarto?? krzemionki w wodzie spowodowa?a i? woda zamiast wsi?kn?? , uszczelni?a dziur?. Powsta?o jezioro o przepi?knym niebieskim kolorze i bia?ym ?liskim dnem. Pocz?tkowo ludzie si? tu podkradali by pop?ywa? i nacieszy? si? ciep?? wod? a plotki o leczniczych w?a?ciwo?ciach zbiornika roznios?y si? lotem b?yskawicy. Kilka lat p??niej w?adze elektrowni postawi?y tu kilka szatni by umo?liwi? ludziom normalne warunki. Dopiero w 1999roku oficjalnie otwarto tu basen i spa o nazwie Blue Lagoon. W niespe?na 10 lat sta?o si? to miejsce najbardziej rozpoznawanym i najcz??ciej odwiedzanym obowi?zkowym punktem ka?dej wycieczki na Islandi?. Woda kt?ra znajduje si? w basenie to nic innego jak skroplona para wodna pochodz?ca z g??bokiego na 1600metr?w pod poziomem uj?cia wody. Woda w basenie utrzymywana jest na poziomie oko?o 37 st C. Sw?j niebieski kolor zawdzi?cza zielono-niebieskim glonom kt?re ?yj? tylko w gor?cych ?r?d?ach. Mleczno-bia?e pod?o?e to efekt du?ej zawarto?ci krzemionki. Zar?wno krzemionka i glony maj? zbawienne w?a?ciwo?ci dla sk?ry co zaowocowa?o powstaniem na terenie basenu kliniki lecz?cej choroby sk?ry. Dosta? si? tam mo?na jednak tylko po dostarczeniu formularza wype?nionego przez dermatologa. My dotarli?my do laguny godzin? po otwarciu. Agata mia?a pewne opory zwi?zane z wej?ciem do wody w momencie gdy wiatr urywa g?ow?. Wszystkie jednak min??y jak tylko weszli?my do budynku. Je?li by?cie kiedy? tam zawitali to polecam wam tylko s?oneczny dzie? kt?ry pozwoli na zrobienie dobrych zdj?? i oczywi?cie rano gdy jest bardzo ma?o ludzi. Po kilkunastu minutach basen zacz?? si? wype?nia? kolejnymi ucieszonymi i spragnionymi ciep?a turystami z W?och, Hiszpanii, Usa, Niemiec i mieszka?c?w pobliskiego Reykjaviku. Szafki na basenie otwiera si? za pomoc? chipa w specjalnym zegarku. Mo?na ,,zap?aci? nim” za piwo, napoje, chipsy, s?odycze dost?pne przy basenie. My sobie p?ywamy a na specjalnej platformie mamy barek kt?ry umila nam czas w wodzie. ?al wychodzi? z wody ale t?um coraz wi?kszy a przed nami stolica kraju jak si? nam wtedy wydawa?o wyludniona ciep?ym i s?onecznym weekendem. Bierzemy prysznic, idziemy do kawiarni z widokiem na k?pi?cych si? ludzi. Agata wypisuje poczt?wki a ja ciesz? si? darmowym wi-fi niestety tylko 10 minut gdy? co? si? popsu?o. Pani w kasie informuje nas w naszym ojczystym j?zyku jak mamy przelicza? korony na z?ot?wki i od tej pory troch? jak by ja?niej si? zrobi?o. Szybki rajd po sklepie z pami?tkami i wychodzimy na zewn?trz. Pogoda wymarzona na sesj? zdj?ciow?,. Neru? czysty wypucowany, plener wymarzony wi?c oko?o 20 minut stoj? i pstrykam szybko zape?niaj?c kart? pami?ci. Kilometr dalej jeszcze fotografujemy najwi?ksz? na Islandii elektrownie geotermaln? i ruszamy do stolicy. Od Vogar do Reykjaviku droga nr 41 to jedyny odcinek dwupasmowej szosy jak? spotykamy na Islandii. Wje?d?amy do miasta i pocz?tkowo tylko po nim je?dzimy szukaj?c dogodnego miejsca do rozpocz?cia w?dr?wki po mie?cie. Natrafiamy na pomnik Solfar (podr??nik s?o?ca) przy kt?rym sp?dzamy kilka chwil. Bardzo ciekawy pomnik wzorowany na szkielecie ?odzi wiking?w. Jedziemy na zach?d i pami?taj?c, ?e nie ?atwo o puste miejsca parkingowe ostatecznie stawiamy Nerusia pod najwy?szym budynkiem Islandii,ko?cio?em Hallgrims kt?ry ma tylko 75m wysoko?ci .Ko?ci?? by? w remoncie wi?c nie mogli?my w pe?ni nacieszy? si? jego widokiem. Co ciekawe ?wi?tyni? zam?wiono w 1937 roku a budowa trwa?a a? 38 lat. Z daleka budynek przypomina prom kosmiczny. Kieruj?c si? map? miasta zmierzamy do ruchliwego centrum ulic? Skolavorstigur id?c w d??. Dochodzimy do bardzo ciekawej ulicy Laugavegur kt?r? nazywamy tutejszymi „Krup?wkami” Pogoda nadal boska, ruch wbrew przewidywaniom bardzo du?y. Ludzie w tym kraju w szczeg?lno?ci w mie?cie ubieraj? si? zupe?nie inaczej ni? reszta europejczyk?w. Zar?wno kobiety jak i m??czy?ni bardzo elegancko ubrani ale nie na biurowo. Jest w tym mie?cie wielu artyst?w. Nie znam si? na modzie ale pierwszy raz w ?yciu zauwa?y?em, ?e patrzenie na ludzi , jak s? ubrani sprawia mi przyjemno??. Dotychczasowe moje podr??e ogranicza?y si? do podjechania, pstrykni?cia kilku fotek i dalej w my?l zasady, ?e czas to pieni?dz. Tym razem nigdzie si? nie spieszy?em. Takiego innego spojrzenia na ?wiat, ludzi, miasto, obcy teren nauczy?a mnie moja ?ona. Spaceruj?c, pierwszy raz widz? zarejestrowanego na Islandii Fiata co natychmiast uwieczni?em na zdj?ciu. Co i rusz sklepy ze s?odyczami kt?rych Islandczycy poch?aniaj? chyba tony! W przewodniku napisano, ?e Islandia to najwi?kszy w Europie konsument coca-coli i to prawda! Cola wyst?puje tu nawet w puszkach p?? litrowych. Ten sam przewodnik informuje i? s? te? opakowania tego napoju litrowe. My takich nie spotkali?my. Przy okazji wizyty w stolicy warto te? wspomnie? i? 60% populacji tego pi?knego kraju mieszka w?a?nie w Reykjaviku. Na ca?ej wyspie jest tylko 700 policjant?w z czego ?aden nie nosi broni. S? bardzo mili ale tak?e zdecydowani i stanowczy gdy musz? wypisa? mandat. Wtedy staj? si? zimni jak lodowiec i nie dociera do nich ?adna nawet najbardziej sensacyjna argumentacja. W sklepie Bonus zaopatrujemy si? w prowiant i powoli wyruszamy dalej na p??noc, korzystaj?c z ka?dego promyka s?o?ca. Nasze autko jedzie drog? nr 1 w kierunku miasteczka Akranes. Do miasta wiod? dwie drogi. Kr?tka droga- podwodnym p?atnym tunelem za worek pieni?dzy lub dooko?a fiordu Hvalfjordur pusta droga nr 47. Wybieramy t? drug?. Mijamy setki urokliwych zak?tk?w, kt?re rekompensuj? nam nad?o?ony 52 kilometrowy odcinek drogi. Do samego Akranes nie wje?d?amy. Przewodnik skutecznie nas do tego zniech?ci?. Huta aluminium, najlepszy zesp?? pi?karski Islandii i sypialnia Reykjaviku. Jedziemy do Borgarnes przed kt?rym jest najd?u?szy most w tym kraju. Zaczyna pada? przelotny deszczyk, powoduje seri? spektakularnych t?cz. Wje?d?amy do miasteczka , w trzy minutki obje?d?amy je trzy razy dooko?a. Pocz?tkowo mieli?my tu zanocowa? ale skoro s?onko jeszcze tak wysoko to postanowili?my jecha? dalej. Jedynka zaraz za miastem zaczyna wi? si? wzd?u? rzeki , to po prawej to po lewej stronie jezdni. Ruch coraz mniejszy a krajobraz coraz surowszy. W ko?cu zaczyna pada? na dobre. Wje?d?amy w coraz wy?sze partie g?r. Droga wije si? a zakr?ty wydaj? si? nie mie? ko?ca. Sfrustrowani Islandczycy wyprzedzaj? nas na linii ci?g?ej, pod g?rk? a przecie? nie jedziemy wolniej ni? maksymalna dozwolona pr?dko?? na danym odcinku. Nagle droga zaczyna biec powoli w d??, przestaje pada?. Kolory wszystkiego robi? si? ?ywsze. Oko?o 20 km dalej wje?d?amy na r?wniny. Na ko?cu kt?rych, na rozleg?ej pustej polanie stoi wielka stacja benzynowa firmy N1. Jedzenie, picie, paliwo, cywilizacja kt?rej ju? dawno nie widzieli?my. Krajobraz sta? si? coraz bardziej rolniczy a przez niebo czasem przebija?y si? pojedyncze promyki s?onka. Przed samym zachodem to bardzo nas pozytywnie nastroi?o, spowodowa?o, ?e zapomnieli?my o tym i? musimy znale?? miejsce na nocleg. Po przeliczeniu got?wki okaza?o si?, ?e poczynione wcze?niej oszcz?dno?ci umo?liwiaj? nam zaryzykowanie noclegu na jakiej? farmie lub hotelu. Wje?d?amy do wioski Reykir ale ani tamtejszy hostel ani camping nie spe?ni? naszych oczekiwa?. Po drodze co chwil? mijamy znaki z nazwami farm i znaczkami, ?e mo?na si? na nich przespa?. Istna loteria. Ta si? nam nie podoba, ta ma za kiepski dojazd, ta jest za daleko od g??wnej drogi. Tak sobie wybrzydzamy podziwiaj?c krajobraz a? tu nagle m?wi? do Agaty. ”Zobacz jaka ?adna farma. Szkoda, ?e nie oferuje nocleg?w.”W tym momencie gdy sko?czy?em to m?wi? zauwa?yli?my ma?y znaczek. Jednak da si? tam zanocowa? ale poniewa? nie lubi? si? cofa?, jedziemy dalej. Godzina coraz p??niejsza wi?c ju? czas na nie wybrzydzanie tylko decyzj?. Przed nami miasteczko o d?wi?cznej nazwie, podobnej do mojej ksywki. Miasteczko Blonduos. Pomy?la?em to jest to. Na pewno znajdziemy tu fajny tani nocleg. Robimy sobie zdj?cie przy znaku informuj?cym o nazwie miasta i skr?camy jak znaki pokazuj? do najbli?szego hotelu kt?ry okazuje si? zamkni?ty a w nast?pnym hotelu zaproponowano nam pok?j za kwot? jaka nie mog?a mi przej?? przez gard?o. Pocz?tkowo my?la?em, ?e co? mam z uszami ale szybko u?wiadomi?em sobie w jakim kraju jestem. Powr?t na drog? nr 1 i kolejny znaczek tym razem mi?dzynarodowy camping. Recepcja zamkni?ta. Na karteczce jest nr telefonu do w?a?ciciela kt?ry zjawi? si? dos?ownie w p?? minuty. Po kr?tkiej wymianie zda? sk?d jeste?my i czym jedziemy pochwali? si?, ?e na jego farmie w pobli?u pracuje siedmiu polak?w. Po tym jak m?odzie? islandzka ucieka do miast wcale mu si? nie dziwi?. Za u?amek ceny hotelu dostali?my do dyspozycji drewniany domek z wszystkimi mo?liwymi wygodami poza internetem. Tak zwane kafelki, duperelki i mieszcza?skie przyzwyczajenia. Ciep?a woda w prysznicu z geotermalnych ?r?de? o zapachu zepsutych jaj to ju? standard ale po przegotowaniu smakuje ca?kiem zwyczajnie. Powoli si? do niej przyzwyczajamy, tylko z?by si? dziwnie myje. Neru? zaparkowany pod domkiem pot?guje wra?enie ?e chcieliby?my tu zosta? d?u?ej. W domku nr 15B znale?li?my dziennik wpis?w wczasowicz?w! Niestety g?upota naszych rodak?w nie zna granic. Tak g?upich i infantylnych wpis?w nie znale?li?my w obcych j?zykach.

Dzie? 8.

6:00 pobudka i ruszamy dalej. Wyje?d?aj?c zostawiamy kluczyki w skrzynce na listy recepcji. Po wyjechaniu z campingu kierujemy si? na lokaln? stacj? benzynow?. Z racji wczesnej pory dzia?a ona tylko na kart? kredytow?. Dotankowali?my na full i ruszamy drog? nr 74 do miasteczka Skagastrond. Mijamy liczne pola golfowe, jeden samoch?d jad?cy z naprzeciwka i po 22km doje?d?amy do wtulonej w zatok? miejscowo?ci. Cisza, spok?j, porozrzucane po okolicy dzieci?ce rowerki i zabawki. Wida?, ?e wszyscy jeszcze ?pi?. Obje?d?amy dooko?a wiosk?, port i wracamy na drog? nr 1. Zaczyna pada? ale tylko przez chwilk? i nagle zaczyna ?wieci? s?onko! Pogoda jak w fotoplastykonie. Zatrzymuj? si? i cykam kilka fotek owiec, koni i Nerusia oczywi?cie. Jad?c dalej na wsch?d po pokonaniu oko?o 52 km skr?camy z jedynki w drog? nr 752 gdzie fotografujemy przepi?kny ko?ci??ek z darnin? na dachu. ?api? za klamk? chc?c wej?? do ?rodka. Na wej?ciu wita mnie ksi?dz, kt?ry zamiast dzie? dobry m?wi do mnie 500 koron. Ja mu na to, nie mam przy sobie a on „to przyjd? jak b?dziesz mia?”. U?miechn??em si? i wyszed?em . Postanowili?my wjecha? na drog? nr 75, kt?ra mia?a nas doprowadzi? do podobnych zabudowa? w miejscowo?ci Glaumbaer. Tam zwiedzili?my przepi?kne domki z 18 wieku pokryte darnin? i przeuroczy ko?ci?? a to wszystko za free. Dalej droga prowadzi do miasteczka Saudarkrokur gdzie najwyra?niej czas si? zatrzyma? wiele lat temu. Tylko portowe zabudowania i zapachy, informuj? ?e tu toczy si? ?ycie. Z miasteczka wyje?d?amy na wsch?d by po wjechaniu na pobliskie wzg?rze zatrzyma? si? przy pomniku ojca i za?o?yciela miasta. Kolejne kilometry, skr?camy na ma?o ucz?szczan? drog? nr 76 by dojecha? do prywatnego muzeum motoryzacji. Ulotki informuj?ce o tej atrakcji widzia?em ju? 100km wcze?niej. Wje?d?amy na posesj? i wykonujemy telefon do w?a?ciciela by otworzy? nam hal? ze swymi skarbami. Ju? przed wej?ciem sta?o kilka rodzynk?w lecz w ?rednim stanie kolekcjonerskim. Do restauracji. W?a?ciciel podjecha? na elektrycznym w?zeczku, zainkasowa? 1000 koron i ,,kopara mi opad?a”. Pierwszy rodzynek to Fiat mille cento w idealnym stanie! Sk?d on si? tam wzi??? W muzeum przewa?a?a ameryka?ska motoryzacja ale to akurat normalne. Przez lata na Islandii stacjonowa?y w bazie NATO ko?o Keflaviku wojska USA. Na stanie kilka traktork?w, ?ady, Saaby, Cadillaci, Chevrolety, Ople, Fordy, nawet DeSoto ,Trabant, jedna Ren?wka z 1946 roku. Na zapleczu muzeum istne z?omowisko dawc?w cz??ci. Nie chcia?o si? wychodzi? ale poczuli?my g??d i po po?egnaniu si? z w?a?cicielem skierowali?my Nerusia w poblisk? kopalni? ?wiru by po zawietrznej cz??ci ha?dy zje?? spokojnie kawa?ek konserwy z chlebem. Wracamy na jedynk? i przez 70km km podziwiamy spokojn? drog? z ksi??ycowym krajobrazem. Doje?d?amy do Akureyri, najwi?kszego miasta p??nocy, kt?re rywalizuje o fundusze ze sto?ecznym Reykjavikiem. W przewodniku Agata wyczyta?a ,?e tu? przy rogatkach miasta jest klimatyczny tani hostel kt?ry warto by?oby odwiedzi?. Doje?d?amy, parkuj? autko a tam karteczka po angielsku „brak miejsc, prosimy nie przeszkadza?.” U?mia?em si? z tego napisu, bo co on oznacza? Jak s? miejsca to przeszkadza? mo?na? To pierwsze i jedyne miasto w kt?rym spotkali?my myjni? samoobs?ugow? ci?nieniow? p?atn?. Troch? si? pokr?cili?my po okolicy i znale?li?my kameralny bardzo czysty dom go?cinny w kt?rym by?o wi-fi i wolne miejsca noclegowe. Ma?a toaleta i chwilka zastanowienia co robimy? Spacer czy sen? Ostatecznie postanowili?my si? przej?? po miasteczku. Dobrze nam to zrobi?o. Kilka dni w samochodzie jeszcze tak twardym jak nasz Neru? powoduje, ?e nawet ja, osoba kt?ra nie lubi ?azi? piechot? czu?em si? wspaniale. W?a?cicielka hotelu pocz?stowa?a nas map? miasta. Na skr?ty poszli?my do najbardziej charakterystycznego budynku w mie?cie jakim bez w?tpienia jest katedra. Sk?ada si? z dw?ch czterok?tnych wie? postawionych na zielonym stromym zboczu, prawie w samym centrum miasta. Uliczka Hafnarstrati to lokalne „Krup?wki”. Co prawda d?ugo?ci? odbiega od naszej polskiej ulicy ale klimatem dor?wnuje. Jest tam sklep z pami?tkami gdzie wyb?r t-shert?w jest taki, ?e mo?na zwariowa?. Uliczka jest w?ska, jednokierunkowa. Wszyscy si? jednak upieraj? by tam wjecha? i zaparkowa? mimo i? znaki pozwalaj? robi? to tylko 15 minut. Usiedli?my sobie ze s?odyczami i col? na rogu tej?e uliczki na ?aweczce ala wyci?g narciarski. Z zaciekawieniem obserwowali?my jak co bardziej cierpliwi wje?d?aj? szukaj?c miejsca parkingowego po raz pi?ty, wyje?d?ali robili rundk? dooko?a i powr?t. Spacer pod g?rk? do naszego noclegu i znowu wi-fi oraz telewizja islandzka kt?ra jest wyj?tkowa nudna.

Dzie? 9.

Wcze?nie rano obudzili nas g?o?ni i weseli panowie ?mieciarze. Pogoda tragedia. La?o jak z cebra ale jecha? trzeba dalej. Jemy ?niadanko i wsiadamy do Nerusia kt?ry jak by chcia? powiedzie? po odpaleniu „ju???”. 50km dalej przy samiu?kiej drodze znajduje si? przepi?kny wodospad Godafoss. Przy odrobinie gimnastyki da si? do niego podej?? bardzo blisko by poczu? si?? grzmi?cej energii. 36 km dalej czeka?o na nas jezioro Myvatn kt?re objechali?my dooko?a podziwiaj?c po drodze liczne malutkie kratery wulkaniczne porozrzucane jak popadnie. Dooko?a nich pola lawowe przykryte p?ucnic? islandzk?. Taki mech kt?ry tworzy rodzaj ko?dry. Pogoda by?a fatalna wi?c darowali?my sobie dog??bne zwiedzanie tego bardzo ciekawego rejonu kraju. Obok drogi nr 1 majestatycznie stoi najwi?kszy tego typu na ?wiecie, czarny jak smo?a krater wulkaniczny Hverfjall. Kilka km na wsch?d elektrownia i k?pielisko geotermalne z ciepl? wod?.Za ni? wzg?rze z kt?rego wydobywa si? kilka ma?ych kraterk?w z wyj?tkowo brzydko pachn?c? par? wodn?. Kilka zdj?? i skr?camy w drog? nr 863 prowadz?c? do krateru wulkanu Kerid o bardzo du?ej aktywno?ci sejsmicznej. Po drodze mijamy system rur z lokalnej du?ej elektrowni. T? sam? drog? wracamy do jedynki, skr?camy w lewo i przed nami 130 kilometrowy odcinek bez stacji benzynowej na kt?rym czujemy si? jak na ksi??ycu. Trasa si? d?u?y a pogoda zniech?ca coraz bardziej do zwiedzania. Temperatura oko?o 3 st C. W Polsce w tym samym czasie podobno 30 st upa?y. O 18:30 l?dujemy w miejscowo?ci Egilsstadir gdzie na stacji Shell mo?na najtaniej zje??. St?d tylko 25 km i jeste?my tam gdzie nasza przygoda z Islandia si? zacz??a. Port i miasteczko Seydisfjordur w kt?rej w?a?ciwie nic si? nie dzieje gdy nie ma promu zabieraj?cego turyst?w na l?d.

Dzie? 10.

W Seydisfiordur jest tylko jeden hostel oraz jeden hotel Aldan z mi?ymi wn?trzami i pysznymi ?niadaniami . Te ostatnie 2 dni na Islandii min??y nam sympatycznie ale d?u?y?y si? niemi?osiernie.

Dzie? 11.

To ju? ten dzie? gdy prom Norrona zabiera nas o 20ej czasu lokalnego na l?d. Siedz? na rufie promu i d?ugo przygl?dam si? jak wyp?ywamy z fiordu. Islandia z ka?d? chwil? robi si? male?ka. Podr?? z powrotem ma trwa? 3 d?ugie dni. Drugiego dnia powrotu kilkugodzinna przerwa na Wyspach Owczych w Torshavn . Mo?emy wyj?? na l?d by pospacerowa? 4 godzinki! Jest pi?knie.
??cznie na ko?ach Neru? zrobi? 4050km.


galeria fotograficzna tu
http://www.neroseicento.pl/islandia/index.html
mi?ego ogl?dania.
_________________
www.neroseicento.pl
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki